Istnieją dwa sposoby, by stać się firmą o zasięgu globalnym.
Pierwszym z nich jest obecność. Jesteś obecny na rynku. W końcu się tam dostajesz. Nie wszystko jest aktualne – niektóre strony mają sześciomiesięczne opóźnienie, niektóre moduły szkoleniowe odwołują się do zeszłorocznych ram zgodności, a niektóre komunikaty produktowe wciąż odzwierciedlają stare pozycjonowanie. Ale udaje ci się to ogarnąć.
Trzeba to wszystko jakoś poskładać. Łata się luki, gdy pojawiają się skargi, i biegnie się w kółko, gdy zmiana przepisów wymusza jednoczesną modyfikację rozwiązań na 23 rynkach. Panuje chaos. Jest to kosztowne w sposób, który nigdy nie ujawnia się w żadnej pozycji budżetowej. I nigdy nie ma się poczucia, że sytuacja jest pod kontrolą, bo tak nie jest.
Drugie podejście opiera się na działaniu: polega na utrzymywaniu dynamicznego systemu treści, a nie tylko na obecności w sieci. Gdy pojawiają się zakłócenia, takie jak zmiany regulacyjne lub zmiana kierunku rozwoju produktu, skoordynowane procesy zastępują doraźne grupy zadaniowe. Jeden proces aktualizuje setki zasobów w różnych regionach, a zespoły prawne i lokalne sprawdzają tylko to, co jest konieczne. Taka koordynacja gwarantuje, że nie tylko jesteś gotowy na zmiany, ale także jako pierwszy wprowadzasz je na rynek.
Ta przepaść – między obecnością na rynku globalnym a prowadzeniem globalnej działalności w zakresie treści – stanowi strategiczny rozdział, na którym liderzy przedsiębiorstw powinni skupić się w 2026 roku. Dane wskazują, że większość organizacji nadal znajduje się po niewłaściwej stronie tej przepaści, co wiąże się z wyraźnymi problemami.
Przeprowadziliśmy ankietę wśród ponad 200 liderów i specjalistów z sektora przedsiębiorstw na temat Stan globalnego wzrostu przedsiębiorstw w 2026 r., aby zrozumieć, jak zmieniły się wymagania dotyczące treści i cele biznesowe w ciągu ostatnich 12 miesięcy oraz jak reagują na to zespoły.
Wyłonił się obraz rynku, który wdrożył sztuczną inteligencję na poziomie zadań, a utknął na poziomie przepływu pracy—i gdzie firmy, które wyprzedzają konkurencję, to te, które połączyły te zadania w coś, co faktycznie działa.
Popyt nie słabnie
Presja ta jest niemal powszechna.
98% zespołów w przedsiębiorstwach odnotowuje wzrost w ujęciu rok do roku wzrost zapotrzebowania na treści. Dla większości organizacji oznacza to, że operacje związane z treścią stanowią ograniczenie szybkości, spójności i zgodności z przepisami.
Nie chodzi tu o garstkę szybko rozwijających się zespołów, które zniekształcają średnią. 73% zespołów odnotowało wzrost zapotrzebowania na treści powyżej stabilnego poziomu —czyli prawie trzy czwarte. Tylko 2% odnotowało stały lub malejący poziom obciążenia pracą.
Wszyscy inni tworzą treści – w coraz większej liczbie miejsc i dla coraz szerszej publiczności.
A „więcej” nie oznacza tylko większej liczby języków, choć języki są częścią tego zjawiska: 52% przedsiębiorstw dodało w ciągu ostatniego roku co najmniej jeden nowy język. Głębsza historia polega na tym, że te same treści źródłowe muszą być teraz dostosowywane do większej liczby kanałów, utrzymywane w lokalnym kontekście i aktualizowane w miarę zmian wymagań politycznych, regulacyjnych i zgodnościowych. Wzrost liczby języków to widoczna wierzchołek góry lodowej; złożoność na istniejących rynkach to sama góra lodowa.
Ta złożoność ma swoją nazwę i zaskakuje wielu: najtrudniejszym elementem ekspansji na rynki międzynarodowe nie jest tłumaczenie. Kiedy zapytaliśmy zespoły ds. szkoleń i rozwoju, co stanowi główny czynnik tej złożoności, najczęściej pojawiającą się odpowiedzią było tempo zmian regulacyjnych i wymogów zgodności (50%) — czyli konieczność aktualizowania treści w miarę zmian przepisów.
Dla członków zespołu marketingowego najważniejszymi czynnikami były rozszerzenie kanałów dystrybucji (51%) oraz integralność i bezpieczeństwo marki (50%). Ta sama presja, inne źródła. A to wszystko na tle typowych wyzwań związanych z poprawą współczynników konwersji.
Obie ankiety wykazały ten trend: 75% zespołów ds. rozwoju i wdrożeń oraz 71% zespołów marketingowych odnotowało co najmniej 25-procentowy wzrost obciążenia pracą związaną z tworzeniem treści w ujęciu rok do roku.
Sztuczna inteligencja pojawiła się – na poziomie zadań
Oto dobra wiadomość – i to naprawdę dobra. Sztuczna inteligencja już teraz przyspiesza wczesne, ograniczone etapy pracy nad treściami.
80% organizacji odnotowuje przyspieszenie procesu tworzenia treści dzięki sztucznej inteligencji, a 68% – większą efektywność w zakresie wyszukiwania informacji i sporządzania streszczeń.
Opracowywanie strony docelowej, przekształcanie webinaru w wiadomość e-mail z podsumowaniem, tworzenie wstępnej wersji modułu szkoleniowego — to wszystko pozwala zaoszczędzić czas, a zespoły chętnie z tego korzystają. 64% zespołów wykorzystuje obecnie sztuczną inteligencję do automatyzacji konkretnych etapów w cyklu życia treści.
Przeczytaj jednak jeszcze raz uważnie tę statystykę: konkretne etapy. Sukcesy odnotowuje się głównie tam, gdzie praca ma charakter indywidualny i jest zamknięta w sobie. Gdy treść musi przejść przez kolejne etapy — recenzję, lokalizację, zatwierdzenie, publikację w różnych regionach — tempo pracy gwałtownie spada.
Czas zaoszczędzony na pierwszym etapie nie ma żadnego znaczenia, jeśli na etapie ósmym gromadzą się zaległości. Projekt aktualizacji etykiety można przygotować w ciągu dwóch dni, ale dotarcie go do 47 rynków może zająć sześć tygodni – nie dlatego, że tłumaczenie przebiega powoli, ale dlatego, że przekazywanie zadań między działami ds. regulacji, tłumaczeń, projektowania i publikacji odbywa się ręcznie, opiera się na plikach i jest podatne na awarie.
Żaden z respondentów nie zgłosił w pełni autonomicznych, kompleksowych procesów pracy. Ponadto 26% zespołów w przedsiębiorstwach twierdzi, że ich procesy związane z treścią są nadal w całości realizowane przez ludzi, bez żadnego udziału sztucznej inteligencji.
Wąskim gardłem nie jest model. Chodzi o wszystko, co znajduje się pomiędzy modelami.
Brakująca warstwa: koordynacja
Czym różnią się zespoły, które odczuwają wpływ sztucznej inteligencji na poziomie biznesowym, od tych, które odczuwają go jedynie przy własnym biurku?
To nie jest lepszy model. To model połączony z siecią.
67% zespołów posiada jedynie częściowo zintegrowane stosy technologiczne do obsługi treści. Zaledwie 12% deklaruje posiadanie ujednoliconych lub w pełni skoordynowanych stosów.
Gdy stos jest rozdrobniony, nawet niewielka zmiana — aktualizacja komunikatu o produkcie czy zmiana zasad zgodności — powoduje konieczność ponownej pracy we wszystkich językach i formatach, ponieważ zespoły nie mogą kierować zadań, zatwierdzeń i kontroli jakości przez jeden wspólny proces roboczy.
Jeden z projektantów szkoleń zatrudniony w globalnym producencie urządzeń medycznych tak opisał swoją codzienność: treści szkoleniowe są tworzone w programie Articulate, eksportowane, przekazywane do agencji tłumaczeniowej, tłumaczone, a następnie ponownie importowane i publikowane.
Każda strzałka w tym zdaniu oznacza etap przekazania, na którym dochodzi do utraty kontekstu, straty czasu i naruszenia spójności. Obecnie pojedynczy, połączony przepływ pracy SCORM wypełnia te luki.
Orkiestracja to warstwa, która przekształca automatyzację na poziomie poszczególnych zadań w spójny proces operacyjny. To właśnie różnica między sztuczną inteligencją przyspieszającą pojedyncze etapy a sztuczną inteligencją, która sprawia, że całe przepływy pracy stają się szybsze i łatwiejsze do powtórzenia na różnych rynkach, w różnych językach i przy różnych aktualizacjach. A dane pokazują, że prawie nikt jeszcze tego nie ma — i właśnie dlatego jest to nowa granica.
Czym wyróżniają się zespoły osiągające najwyższy zwrot z inwestycji
W raporcie przedsiębiorstwa podzielono według faktycznie deklarowanego zwrotu z inwestycji w sztuczną inteligencję (AI) — od „braku mierzalnego zwrotu” po „najwyższy zwrot”, gdzie sztuczna inteligencja wspiera realizację zadań o najwyższym stopniu złożoności bez dodatkowego obciążenia ani zwiększania zatrudnienia. Zespoły z czołówki rankingu nie korzystały z innych chatbotów. Stworzyły one różne modele operacyjne, które miały im pomóc w perspektywie długoterminowej.
Zespoły o najwyższym ROI w zakresie sztucznej inteligencji są 6,5 razy bardziej skłonne do zgłaszania znacznie szybszych procesów lokalizacji i globalizacji niż zespoły o niższym ROI.
Wzorzec ten jest spójny we wszystkich czterech wymiarach:
Konsolidacja platform: Zespoły korzystające ze spójnego zestawu technologii AI są 1,6 razy bardziej skłonne do zgłaszania najwyższego zwrotu z inwestycji w AI niż zespoły korzystające z rozproszonych zestawów.
Głębsza automatyzacja: Zespoły korzystające z automatyzacji na poziomie procesów (a nie tylko zadań) są 1,7 razy bardziej skłonne do zgłaszania najwyższego zwrotu z inwestycji.
Szybkość wprowadzania produktów na rynek: Zespoły osiągające najwyższy zwrot z inwestycji są 6,5 razy bardziej skłonne do zgłaszania o 50% szybszych procesów lokalizacji i globalizacji.
Mniejsze opóźnienia związane z weryfikacją: Są one o 30% bardziej skłonne do zgłaszania braku lub minimalnych opóźnień związanych z weryfikacją zgodności i nadzoru podczas wprowadzania treści generowanych przez AI.
Ta ostatnia kwestia ma większe znaczenie, niż mogłoby się wydawać. 38% przedsiębiorstw twierdzi, że kontrole bezpieczeństwa, kwestie prawne lub zgodności z przepisami często lub zawsze opóźniają wdrażanie platform AI.
W miarę wzrostu skali wąskim gardłem przestaje być wydajność modelu, a stają się nim procesy zatwierdzania.
Zespoły osiągające wysoki zwrot z inwestycji nie pomijają kwestii zarządzania — sprawiają, że proces ten staje się powtarzalny, a mechanizmy kontroli i rozliczalności są wbudowane w przebieg pracy, a nie dodawane na końcu. To właśnie sprawia, że prędkość pioniera staje się trwała, a nie jednorazowym sprintem.
Luka szkoleniowa leżąca u podstaw tego wszystkiego
Jest jeszcze jeden powód, dla którego działania związane z treścią pozostają rozdrobnione, i to dość nieoczywisty: większość organizacji nigdy nie nauczyła swoich pracowników jak konsekwentnie korzystać ze sztucznej inteligencji, ponieważ może to nie wchodzić bezpośrednio w zakres ich ról i obowiązków.
58% przedsiębiorstw nadal opiera się na samodzielnym samokształceniu w zakresie sztucznej inteligencji lub w ogóle nie prowadzi żadnych formalnych szkoleń. (34% samodzielne samokształcenie; 24% brak formalnych szkoleń.)
Gdy poziom umiejętności w zakresie sztucznej inteligencji jest nierównomierny, wdrażanie tych technologii przebiega nierównomiernie, a wyniki zależą od kilku zaawansowanych użytkowników, a nie od całego zespołu. Zespoły, które przeszły ustrukturyzowane szkolenie, są 2 razy bardziej skłonne do zgłaszania automatyzacji na poziomie procesów oraz 1,4 razy bardziej skłonne do zgłaszania lokalizacji o ponad 50% szybszej niż zespoły, które przeszły nieformalne szkolenie lub nie przeszły go wcale.
Co ciekawe, branżą, która najszybciej formalizuje szkolenia z zakresu sztucznej inteligencji, jest nauka o życiu — ten sam sektor, który znajduje się pod największą presją szybko zmieniających się regulacji. Gdy koszt popełnienia błędu w treści jest najwyższy, usystematyzowane podnoszenie kwalifikacji przestaje być opcjonalne.
Od wdrożenia do eksploatacji
Po zsumowaniu tych danych teza staje się jeszcze bardziej wyraźna: popyt na treści rośnie niemal u wszystkich (98%). Sztuczna inteligencja przyspiesza łatwe etapy (80%). Jednak procesy łączące te etapy w większości przypadków nadal odbywają się ręcznie (zaledwie 12% jest zautomatyzowanych), weryfikacje nadal spowalniają wprowadzanie treści na rynek (38%), a szkolenia w większości przypadków mają charakter nieformalny (58%).
Na tym polega różnica między obecnością a działaniem – i jest to rozbieżność, która wiąże się z realnymi kosztami. Każda aktualizacja zgodności, która zajmuje sześć tygodni zamiast sześciu dni, stanowi okazję do poniesienia odpowiedzialności. Każde wprowadzenie produktu na rynek, którego terminy są rozłożone w czasie w zależności od rynku, to stracona szansa. Każdy element treści, który znajduje się poza przepływem pracy, stanowi ryzyko związane z kontrolą wersji.
Przedsiębiorstwa, które wyprzedzają konkurencję, traktują treści globalne tak samo, jak każdą inną kluczową operację: zapewniają wspólną odpowiedzialność na każdym etapie cyklu życia, powtarzalne procesy zatwierdzania dostosowane do poziomu ryzyka, mierzalny czas realizacji oraz zintegrowaną platformę, na której tworzenie, lokalizacja, weryfikacja i publikacja przebiegają w ramach jednego przepływu pracy z wbudowaną widocznością i mechanizmami kontroli.
Smartcat – platforma oparta na sztucznej inteligencji, umożliwiająca dostosowanie do rynku na dużą skalę
Właśnie w tym miejscu Smartcat odgrywa swoją rolę – nie jako narzędzie zastępujące istniejącą kategorię, ale jako warstwa koordynująca procesy związane z treścią wysokiej jakości w systemach, z których już korzystają przedsiębiorstwa, łącząc tłumaczenie oparte na sztucznej inteligencji, weryfikację kontekstową i zarządzanie, dzięki czemu podczas przekazywania zadań między zespołami rzadziej dochodzi do błędów.
Firmy, które stworzyły tę warstwę, nie tylko tłumaczą szybciej. Wprowadzają na rynek jedną globalną aktualizację w ramach skoordynowanego wydania. Otwierają nowe rynki bez zwiększania zatrudnienia. Kiedy pojawiają się zakłócenia – regulacyjne, konkurencyjne czy inne – nie wpadają w panikę. Kontrolują przebieg pracy. I już wiedzą, że jako pierwsze pojawią się na rynku.
Sztuczna inteligencja w biznesie wkracza w nową fazę rozwoju. Kolejnym wyzwaniem nie jest stworzenie inteligentniejszego modelu, lecz wdrożenie systemu zarządzania treścią, który sprosta każdemu wyzwaniu.


