Blog„Dawid kontra Goliat”, czyli jak mała firma z branży usług językowych może odnieść sukces w erze cyfrowej

„Dawid kontra Goliat”, czyli jak mała firma z branży usług językowych może odnieść sukces w erze cyfrowej

W gospodarce opartej na treściach małym agencjom tłumaczeniowym coraz trudniej jest konkurować z większymi graczami. Posłuchaj historii jednej z małych agencji tłumaczeniowych, której udaje się prosperować — i czerpać z tego radość.

Smartcat’s editorial team creates expert-reviewed guidance on AI translation, localization, and global content workflows. The team combines writers, editors, researchers, and industry experts to publish well-researched, data-backed resources for enterprises scaling multilingual content with human and AI collaboration.

Poznaj nasze zasady redakcyjne

10 min czytania

Wypróbuj Smartcat

Zobacz, jak Twój zespół może tłumaczyć wszystko na każdy język, którym posługują się Twoi klienci.

Umów demo

Rozpocznij bezpłatny okres próbny

Bez karty kredytowej - 15-dniowy okres próbny

gospodarka treści wywiera ogromną presję na małe agencje tłumaczeniowe. Powodów jest wiele: treści stają się coraz krótsze, co powoduje wzrost kosztów ogólnych związanych z rozpoczęciem i zakończeniem projektów; klienci wymagają obsługi znacznie większej liczby języków, co zwiększa liczbę osób, z którymi trzeba współpracować; a ponieważ wszyscy chcą automatyzacji, potrzebny jest nie tylko kierownik projektu, ale także inżynier — a to dopiero początek!

Czasami wydaje się, że jedynymi graczami, którzy mogą odnieść sukces w tym środowisku, są duże agencje — te, które mogą inwestować w nowe technologie i czerpać korzyści z ekonomii skali — lub wspierane przez fundusze venture capital platformy oferujące „tłumaczenia jednym kliknięciem”, które w gruncie rzeczy również są agencjami, ale dysponują potężnym zapleczem technologicznym.

Dzisiaj chcemy opowiedzieć o naprawdę małej agencji tłumaczeniowej, która z powodzeniem porusza się po burzliwych wodach cyfrowego świata — i, jak sami przyznają, czerpie z tego przyjemność. Naszym gościem jest Vova Zakharov, współzałożyciel Gyglio ⚜️ Grows you global.

„Jesteśmy zaledwie dwunastoma tłumaczami”

Zacznijmy od kilku słów o waszej firmie. A może najpierw powiedzcie, skąd wzięła się ta niezwykła nazwa – Gyglio? A tak przy okazji, jak się ją wymawia?

(Śmiech) Wymawia się to „jee-lyo” i w rzeczywistości jest to skrót od „grows you global”, z naciskiem na słowo „grows”. Logika jest taka, że nie chcemy tylko dostarczać naszym klientom tłumaczeń — chcemy pomóc im rozwijać swoje korzenie na całym świecie i zdobywać silną pozycję na każdym rynku.
Stąd hasło reklamowe, maskotka w postaci lilii (⚜️ — Sc), nazwa — która, nawiasem mówiąc, z włoskiego oznacza „lilia” — drzewo w tle na naszej stronie internetowej oraz ogólny „roślinny” klimat naszej firmy (śmiech).

Strona główna Gyglio.com

A więc ile osób liczy twój zespół?

Cóż, tak naprawdę jesteśmy po prostu dwunastoma tłumaczami pracującymi w dwunastu różnych parach językowych. Tak było od samego początku. Chodzi o to, że znaliśmy się już od jakiegoś czasu i wiedzieliśmy, że jesteśmy dobrymi tłumaczami, a nawet świetnymi. Pomyśleliśmy więc, że wystarczy zainwestować taką samą kwotę, aby zapewnić sobie minimalną obecność w sieci i zaprezentować się jako agencja, wykonująca tłumaczenia na te dwanaście języków oraz dzieląca się między sobą zleceniami w pozostałych parach językowych. Jakże byliśmy naiwni (śmiech)!

Dlaczego to było naiwne?

Cóż, choć sami jesteśmy w stanie obsłużyć około 80% zleceń, zawsze pozostaje te 20%, które w cudowny sposób okazują się najbardziej kluczowe dla klienta (śmiech). Nawet jeśli masz ten luksus, że możesz wybierać najbardziej odpowiedzialnych i wyrozumiałych klientów, którzy zazwyczaj dają ci tygodniowe wyprzedzenie w przypadku dużych projektów, to i tak od czasu do czasu pojawiają się pilne zlecenia. Co więc im w takim przypadku odpowiadasz? „Przykro mi, ale poszukajcie kogoś szybszego?”

Tak, to może się nie udać. Jak więc radzicie sobie z tak pilnymi projektami?

I tu zaczyna się zabawa, bo mamy przecież Smartcat, prawda? (śmiech)? Cóż, żarty na bok, Smartcat jest tu ogromną pomocą. Oprócz naszego „podstawowego” dwunastoosobowego zespołu mamy kilkudziesięciu tłumaczy i redaktorów, na których możemy polegać, gdy pracy jest zbyt dużo.

Czy znaleźliście tych tłumaczy i redaktorów na platformie Smartcat?

W większości tak, ale nie wszystkich. Bardzo podoba mi się to, że nawet osoby, które sami zaprosiliśmy do Smartcat, są tam teraz aktywnymi freelancerami — z atrakcyjnymi profilami, bogatymi portfolio i mnóstwem pozytywnych opinii od klientów.

„Prawdziwa wartość agencji polega na zarządzaniu ludźmi, a nie na zniewalaniu ich”

Nie boisz się, że cię opuszczą?

Pff. Nie da się opuścić kogoś, kto nie jest twoją własnością. Zawsze zadziwia mnie, jak niektóre agencje traktują swoich tłumaczy jak swoją własność. Każdy, z kim współpracuję, ma swobodę wyboru klientów, z którymi chce pracować. Co więcej, chętnie polecę ich każdemu, kto uważa, że sam poradzi sobie z tym procesem. Prawdziwa wartość agencji polega na zarządzaniu, a nie na zniewalaniu ludzi.

To zrozumiałe. Dlaczego więc nie wszyscy klienci sami zarządzają tłumaczami?

Niektórzy tak robią. Jednak generalnie jest to zbyt dalekie od ich bezpośredniej działalności, a na wdrożenie skutecznych procesów — lub naprawianie skutków niepowodzeń w tym zakresie — wydadzą więcej środków. Właśnie dlatego większość firm potrzebuje szybkiego, profesjonalnego i elastycznego partnera w zakresie lokalizacji w postaci małej agencji.

Jak więc niewielka agencja zatrudniająca zaledwie dwunastu tłumaczy faktycznie zapewnia swoim klientom zwinny proces?

Dzięki Smartcatowi – całkiem łatwo. Wymaga to wprawdzie odrobiny wiedzy z zakresu inżynierii lokalizacyjnej, takiej jak komunikacja z interfejsami API i „tańczenie z tamburynami”, jak to mówimy w Rosji, ale ogólnie rzecz biorąc, jest to jednorazowy wysiłek, który szybko się zwraca.

„Zajmuję się tworzeniem aplikacji mobilnych i co tydzień wydaję nową wersję”

Powiedzmy to dokładniej. Załóżmy, że jestem programistą aplikacji mobilnych, co tydzień wydaję nową wersję i chcę, żeby pojawiła się ona z dnia na dzień w dwudziestu językach. Co byście zrobili?

To zabawne, że o tym wspominasz — mamy klienta dokładnie takiego jak ty (śmiech)! No dobrze, narysujmy kilka wykresów moim szczęśliwym długopisem, a wy zamienicie je w swoje fantazyjne dzieła w stylu kubizmu.

To suprematyzm.

Suprematyzm, przepraszam. No to zaczynamy:

Mam nadzieję, że wszystko jest dość oczywiste. Części związane z integracją z Gitem realizowane są za pośrednictwem Serge.io, Jestem prawie pewien, że macie jakiś artykuł pomocy wyjaśniający, jak to skonfigurować [mamy, oto on — Sc]. Część dotycząca powiadomień i przydzielania zadań jest w pewnym sensie półautomatyczna, ponieważ przed wysłaniem zaproszeń do tłumaczy warto ręcznie sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, ale zajmuje to jakieś dwie minuty — zwłaszcza dzięki nowemu przyciskowi „Przydziel mojemu zespołowi”, wielkie brawa za to!

A ile by to w innym przypadku zajęło?

Po prostu w ogóle by do tego nie doszło (śmiech)! Chodzi mi o to, że innym sposobem jest to, żeby klient sam pobrał swoje ciągi znaków, wysłał je do ciebie e-mailem, poczekał na twoje potwierdzenie, a potem odebrał je od ciebie za kilka dni i znowu je wgrał. Myślisz, że klienci by się tym przejmowali? A ty musiałbyś zajmować się całym tym odbieraniem i wysyłaniem cha-cha-cha, żeby zarobić, ile, pięć dolarów?

Czy przy automatycznej konfiguracji to nadal tylko pięć dolarów?

Tak, ale to pięć dolarów zarobionych w dwie minuty, czyli 150 dolarów na godzinę. Moim zdaniem nieźle. Jeśli masz, powiedzmy, dziesięciu takich klientów, to pięćdziesiąt dolarów tygodniowo za zaledwie 20 minut pracy. Bułka z masłem!

„A co, jeśli strun jest więcej niż tylko kilka?”

A co, jeśli tych ciągów znaków jest więcej niż tylko kilka, a termin nadal upływa jutro rano?

W takim razie to nie będzie bułka z masłem (śmiech)! Cóż, w takim razie wprowadzimy tutaj tę małą zmianę:

Co oznacza termin „rocket-assign”?

Ha-ha, lepiej zapytaj o to swojego menedżera produktu (śmiech). Cóż, oznacza to, że wysyłamy zaproszenia do kilkunastu freelancerów, a ten, kto pierwszy je przyjmie, dostaje zlecenie. W idealnym przypadku użyłbyś zamiast tego „bike-assign” — kolejnego genialnego terminu wymyślonego przez twój zespół produktowy — co oznacza, że możesz sprawdzić, kto z nich przyjął zaproszenie, i wybrać jedną lub kilka osób. Jednak w opisanej przez ciebie pilnej sytuacji nie możemy sobie pozwolić na taki luksus.

Więc istnieją różne sposoby zarządzania projektem?

Dokładnie, i to zresztą jedna z największych zalet Smartcat. Można z niego korzystać na wiele, wiele sposobów. Typowy projekt? Przydziel go zespołowi wewnętrznemu. Dość pilny? Przydziel go freelancerom. A jeśli potrzebujemy tego „już wczoraj”? Zaproś więcej freelancerów i skorzystaj z „trybu rakietowego”. Ogromny projekt? Podziel pracę między nich — co również łatwo zrobić za pomocą tego samego interfejsu użytkownika do przydzielania zadań.

Możemy to również zapisać:

„Praca jako niezależny kierownik projektu naprawdę się opłaca”

Czy więc samodzielnie zarządzasz wszystkimi swoimi projektami? A może zatrudniasz kierowników projektów?

Przy obecnym obciążeniu pracą, czyli sześciocyfrowej liczbie słów miesięcznie, jestem w stanie samodzielnie zająć się praktycznie wszystkimi projektami. Jeśli jednak, powiedzmy, wyjeżdżam na wakacje, mogę zaprosić do współpracy również inne osoby. Jest to jednak raczej wyjątek. Problem polega na tym, że niewielu kierowników projektów naprawdę wie, jak w pełni wykorzystać możliwości Smartcat. A to dla nich ogromna strata! Dlatego apeluję do wszystkich kierowników projektów tłumaczeniowych, którzy mogą to czytać: nauczcie się tego rzemiosła, zarejestrujcie się na platformie Smartcat i pracujcie jako freelancerzy na stanowisku kierownika projektu — naprawdę warto!

„Nie dalibyśmy rady, gdybyśmy musieli dokonywać płatności ręcznie”.

Skoro mowa o pieniądzach, jak zarządzasz całą swoją działalnością pod kątem stawek, płatności i tym podobnych kwestii?

Tak, to chyba najważniejsza zaleta korzystania ze Smartcat. Nawet gdybyśmy mogli przetrwać, korzystając z przestarzałych narzędzi CAT narzędzi CAT, wysyłając pliki e-mailem i tak dalej — nie dalibyśmy rady z ręcznymi płatnościami. Mówię poważnie! Po prostu policz to w przybliżeniu: masz dwunastu tłumaczy, z których każdy ma własną stawkę i mieszka w innym kraju. Masz jeszcze tuzin tłumaczy, których zapraszasz w zależności od konkretnego zlecenia. Masz swoją prowizję jako kierownik projektu. Policzmy na palcach problemy, które się z tym wiążą:

Pytanie pierwsze: Jak to wszystko obliczyć? W Excelu? Adios wydajność, hola stres.

Pytanie drugie: Jak właściwie dokonuje się płatności? Niektóre kraje akceptują płatności przez PayPal, inne nie, a jeszcze inne wymagają ogromnej ilości formalności między zleceniodawcą a freelancerem, aby transakcja doszła do skutku.

Pytanie trzecie: Gdzie przechowujesz pieniądze? Trzeba powiedzieć, że prowadzenie agencji tłumaczeniowej to biznes o bardzo niskiej marży. Możesz zrealizować projekt o wartości 10 000 dolarów, a twoja część z tego wyniesie zaledwie 1000 dolarów. Musisz więc nie tylko otrzymać te dziesięć tysięcy, ale także zadbać o te pieniądze — ponosząc przy tym ryzyko ich utraty z jakiegokolwiek powodu. Niewiele agencji, jeśli w ogóle jakieś, uwzględnia to ryzyko przy prognozowaniu swoich zysków. Znam więcej niż jedną agencję, która zbankrutowała – tracąc przy tym swoją renomę – ponieważ nie była w stanie zapłacić swoim freelancerom.

W przypadku Smartcat nie ma takiego problemu. Twoi freelancerzy otrzymują pieniądze w momencie, gdy ty je otrzymujesz. W rzeczywistości możesz po prostu otrzymać swoją sprawiedliwą część i nigdy nie trzymać ani nie widzieć pozostałych 90%, które są należne innym osobom.

Pytanie czwarte: Jak radzisz sobie z całą papierkową robotą? Nie wiem jak ty, ale ja nie przepadam za kontaktami z urzędami skarbowymi. Wolę zajmować się swoją działalnością, a kłopoty prawne pozostawić komuś innemu. I właśnie tym zajmuje się Smartcat.

Cztery palce w górę, więc potraktujmy to jako kciuk w górę dla Smartcat. Jestem pewien, że potrafisz to zamienić w ładną infografikę (śmiech).

Damy radę!

Z Smartcatem i bez niego: „Oto obliczenia”

Możemy więc podsumować to krótkim przeglądem Pana życia „przed i po Smartcat”?

Właściwie to odrobiłem pracę domową (śmiech)! Mam tu kilka danych porównawczych „przed i po”, które, mam nadzieję, okażą się przydatne dla Państwa czytelników. Oczywiście na wyniki agencji wpływa wiele czynników, ale uwzględniam tylko te, w przypadku których wpływ korzystania ze Smartcat jest oczywisty.

Oto obliczenia:

Dzisiaj dałeś naszym projektantom sporo pracy.

Wiem. Przekaż pozdrowienia od mnie Ilyi i jego zespołowi (śmiech).

„Start-upy odnoszą większe korzyści ze współpracy z niewielkim dostawcą”

Zanim więc zakończymy, jakie trzy rady dałbyś innym małym agencjom?

Pozostańcie małą firmą (śmiech)! No dobrze, zobaczmy. Trzy, prawda?

  1. Rozwijajcie się mądrze. Nie bierzcie na siebie więcej, niż jesteście w stanie unieść. W naszej branży reputacja to wszystko, nie zepsujcie jej, zawalając kluczowy projekt.

  2. Korzystajcie z technologii, ale pozostańcie ludźmi. To pierwsze jest oczywiste: albo opanujcie technologie, albo znikniecie z rynku. Jednak teraz, gdy technologia przejmuje większość rutynowych zadań, to właśnie wasze ludzkie relacje — z klientami, partnerami, tłumaczami — stają się największym czynnikiem wyróżniającym.

  3. I na koniec: Dasz radę. Może się wydawać, że ta era cyfrowa jest tylko dla gigantów, ale tak nie jest. Właściwie jestem całkiem pewien, że mniejsi klienci – wszystkie te start-upy z świetnymi pomysłami i wsparciem funduszy venture capital (mrugnięcie okiem) – mogliby odnieść większe korzyści ze współpracy z małym, zwinnym dostawcą niż z gigantem posiadającym trzysta biur na całym świecie, któremu tak naprawdę nie zależy. Tak więc, jasne, dasz radę – i ciesz się tym procesem. Ja na pewno to robię.

Dajmy czadu w erze cyfrowej! ?

Zróbmy to. Dzięki, Vova, i powodzenia w globalnym rozwoju Gyglio!

Ha-ha, dzięki, powodzenia też w szerzeniu fioletowej mocy na całym świecie!

💌

Zapisz się do naszego newslettera

E-mail *

Kacie Saxer-Taulbee
Redakcja
Kacie Saxer-Taulbee

Kacie Saxer-Taulbee is Director of Growth at EverQuote and a data-informed content leader with a background in high-scale B2B SaaS, legal tech, and insurtech. As former Director of Content and Strategic Brand at Smartcat, she led global storytelling efforts connecting thought leadership with AI-powered localization and multilingual communication.

Poznaj nasze zasady redakcyjne

Nicole DiNicola
Zweryfikowano przez
Nicole DiNicola

Nicole DiNicola is Senior Director of Product Marketing at Progress Software and a high-performing, empathetic global marketing leader with over 15 years of experience in B2B technology. She previously served as Global VP of Marketing at Smartcat, leading global marketing strategy, growth, and enablement for AI-powered content and localization solutions.

Poznaj nasze zasady redakcyjne

Standardy redakcyjne

Dlaczego możesz zaufać Smartcat

Każdy poradnik jest tworzony przez nasz zespół lokalizacyjny, redagowany pod kątem przejrzystości przez redaktorów z doświadczeniem w pisaniu technicznym i sprawdzany przez inżyniera rozwiązań Smartcat przed publikacją. Aktualizujemy każdy materiał wraz ze zmianami platformy i praktyk.

  • Tworzone przez praktyków, nigdy wyłącznie przez AI
  • Weryfikowane względem najnowszych specyfikacji Apple i ICU
  • Aktualizowane, gdy zmieniają się SDK, zasady sklepów lub procesy
Przeczytaj nasze standardy redakcyjne
100+5-gwiazdkowych opinii
★★★★★ G2 · 4.6 / 5
„To była jedna z naszych pierwszych inwestycji w AI. To, co wcześniej zajmowało tygodnie, teraz zajmuje minuty — tłumaczenie działa równolegle do reszty procesów, a zespół marketingu zarządza nim od początku do końca.”
OS
Ollie Scheers

CTO w Huel

Czytaj dalej

Wszystkie artykuły →

Dlaczego zarządzanie treścią to kolejny obszar rozwoju w dziedzinie sztucznej inteligencji w przedsiębiorstwach

Claire Foster

Jak przetłumaczyć stronę internetową opartą na WordPressie

Maksym Ostapenko

Zajrzyj za kulisy warsztatów „Lunch & Learn” serwisu eBay: Jak globalny zespół ds. szkoleń i rozwoju (L&D) usprawnia proces lokalizacji dzięki Smartcat

Loie Favre

Poznaj Smartcat

Tłumacz wszystko na każdy język, którym posługują się Twoi klienci.

Jedna platforma do tłumaczeń AI, współpracy z lingwistami i obsługi systemów treści, z których już korzystasz. Zacznij od dema lub uruchom darmową przestrzeń roboczą.

Umów demo

Rozpocznij bezpłatny okres próbny