Dla wielu tłumaczy freelancerów założenie agencji tłumaczeniowej wydaje się naturalnym krokiem. Na szczęście dzięki nowoczesnym narzędziom, takim jak Smartcat, ta zmiana nie wymaga już ogromnych nakładów finansowych.
Rozmawialiśmy z Chau Nguyenem, który zaczynał jako początkujący tłumacz freelancer z języka angielskiego na wietnamski, a teraz, niecałą dekadę później, prowadzi własną firmę tłumaczeniową.
Więc, Chau, jak to się zaczęło w branży językowej?
W 2011 roku byłem świeżo upieczonym absolwentem uczelni wyższej i marzyłem o założeniu własnej firmy tłumaczeniowej. Znalezienie pracy stanowiło dla mnie duże wyzwanie, więc musiałem zaczynać od zera, wykonując mnóstwo pracy za niewielkie wynagrodzenie. Ponieważ czułem się przytłoczony, próbowałem podzielić się częścią zadań z przyjaciółmi. Chciałem stworzyć zespół z moimi przyjaciółmi, abyśmy mogli lepiej współpracować, ale nie udało mi się to, ponieważ niskie wynagrodzenie nie powstrzymało ich przed odejściem.
„Chciałem stworzyć zespół z moimi przyjaciółmi, ale mi się nie udało, bo niskie wynagrodzenie sprawiło, że odeszli.”
Minęły trzy lub cztery lata, zanim poznałem Jun Pham, który podobnie jak ja wybrał tę trudną drogę. Ponieważ łączyła nas ta sama pasja do tłumaczeń i dążyliśmy do tego samego celu – rozwoju osobistego i zawodowego, aby dostarczać tłumaczenia wysokiej jakości – rozpoczęliśmy współpracę. Udało nam się utrzymać dotychczasowych klientów i znaleźć możliwości współpracy z zagranicznymi agencjami, co oznaczało wyższe wynagrodzenie.
Właśnie wtedy ponownie postanowiliśmy zrealizować nasze marzenie o stworzeniu zespołu tłumaczy. Była to ekscytująca, ale pełna wyzwań podróż: rekrutacja nie jest łatwa. Próbowaliśmy wszystkiego: zwracaliśmy się do naszych wykładowców z uczelni, uczestniczyliśmy w sesjach wymiany doświadczeń na uczelniach, przeglądaliśmy wiele grup na Facebooku i LinkedIn i tak dalej. Ostatecznie z 200 kandydatów wybraliśmy 10, z których pozostało tylko pięciu.
„Z 200 kandydatów wybraliśmy dziesięciu, z których pozostało już tylko pięciu”
Co Twoim zdaniem sprawia, że Twoja firma, cng.plus, jest wyjątkowa?
Wolimy postrzegać siebie jako „specjalistów ds. komunikacji”, a nie tylko jako „tłumaczy pisemnych” czy „tłumaczy ustnych”. Pomagamy naszym klientom zrozumieć kulturę, a nie tylko znaczenie słów, zwłaszcza w przypadku tłumaczeń ustnych.
Może podasz jakiś przykład?
Podczas jednego z zleceń tłumaczeniowych towarzyszyłem zagranicznym ekspertom podczas kontroli placu budowy. Niektórzy pracownicy nie nosili wymaganych środków ochrony osobistej. Ekspert bardzo się zdenerwował, więc kazał wszystkim pracownikom ustawić się w szeregu i wyładował na nich całą swoją złość. Używał wielu wulgaryzmów i kazał mi dokładnie przetłumaczyć to, co powiedział. Nie zrobiłem tego. To, co w jednym społeczeństwie może być postrzegane jako dopuszczalne, w innym może już takie nie być, a w Wietnamie dokładne przekazanie jego słów byłoby zdecydowanie poważną zniewagą. Zniszczyłoby to ich relacje, a kto wie, jak pracownicy mogliby się zemścić.
Wtedy zdałem sobie sprawę, że tłumaczenie to coś więcej niż tylko przekazywanie tego, co zostało powiedziane. To przekazywanie tego, co autor miał na myśli. To pomaganie ludziom w wzajemnym zrozumieniu. Dlatego wybrałem hasło „przekazujemy Twoją wiadomość”. Chcę, aby nasi klienci zrozumieli, że pomagamy ich klientom ich zrozumieć — a nie tylko konsumować ich treści.
„Właśnie wtedy zdałem sobie sprawę, że tłumaczenie to coś więcej niż tylko przekazywanie tego, co zostało powiedziane”
Wcześniej wspomniałeś, że tłumacze odchodzą z powodu niskich wynagrodzeń. Jak udało ci się sprostać temu wyzwaniu?
Z biegiem czasu przekonałem się, że w puli talentów istnieją różne kategorie, a najlepiej do naszego zespołu pasują osoby na początku kariery. Mają najwięcej energii i największy potencjał, ale brakuje im doświadczenia i możliwości. My również jesteśmy młodym zespołem, więc łatwiej nam się razem pracuje. Tych nielicznych, którzy zostają, zachęcam do patrzenia na sprawy przez pryzmat wartości. Pieniądze to jedna z wartości. Aby zrekompensować niższe wynagrodzenie, zapewniam im inne korzyści w postaci ciągłej informacji zwrotnej, mentoringu i szkoleń w razie potrzeby.
Ponieważ wybrałem Smartcat jako swoją platformę, przeszkoliłem mój zespół w zakresie jej obsługi. Dla nas Smartcat to przede wszystkim narzędzie tłumaczeniowe, ale dodatkową zaletą jest to, że stanowi również platformę zleceń tłumaczeniowych! Pracując ze mną, mają okazję zdobywać doświadczenie, dysponują narzędziem do pracy oraz mają dostęp do platformy, na której mogą zdobywać własne zlecenia. Pracując dla innych dostawców usług tłumaczeniowych, mogą dostać rybę, ale współpracując ze mną, otrzymają wędkę! Mogą pracować dla kogokolwiek, co jest dla nich korzystne, ale zawsze będą mieli miejsce, w którym wszystko się zaczęło.
„Daję moim tłumaczom wędkę, a nie tylko rybę.”
W jaki sposób dokładnie zapewniasz im te inne wartości?
Zauważyłem między innymi, że tłumacze z mojego zespołu chcą otrzymywać informacje zwrotne i widzieć poprawki wprowadzone w ich tłumaczeniach. Staram się więc jak mogę, aby im to zapewnić. Funkcja komentarzy w Smartcat jest świetna. Jeśli na etapie edycji natrafię na fragment zawierający istotne błędy tłumaczeniowe — niezrozumienie tekstu źródłowego, nieadekwatność kulturową, problemy ze stylem i płynnością itp. — mogę po prostu zostawić komentarz, a tłumacze otrzymają powiadomienie e-mailowe z prośbą o sprawdzenie tego fragmentu.
„Funkcja komentarzy w Smartcat jest świetna. Jeśli natrafię na fragment zawierający wyraźne błędy w tłumaczeniu, wystarczy, że zostawię komentarz, a oni otrzymają powiadomienie e-mailowe z prośbą o sprawdzenie tego fragmentu.”
Kolejną zaletą dla nich, a także dla kontroli jakości, jest to, że mogą oni śledzić wszelkie zmiany wprowadzone w tłumaczeniu. Po zakończeniu każdego projektu w Smartcat pobieramy dwujęzyczne pliki DOCX i porównujemy wersje przetłumaczone oraz zweryfikowane w programie MS Word, aby sprawdzić zaznaczone zmiany, a następnie wysyłamy je z powrotem do tłumaczy, aby mogli wyciągnąć wnioski i doskonalić swoje umiejętności.
Czy podnosicie stawki w miarę ich rozwoju?
Oczywiście. Znamy stawki rynkowe. Zawsze pytamy tłumaczy o ich oczekiwane stawki. Następnie proponujemy stawkę, którą uważamy za odpowiednią w oparciu o wyniki ich testów. Stosujemy różne poziomy stawek. Im lepsze wyniki osiągają tłumacze lub im większy postęp robią, tym szybciej przechodzą na wyższy poziom, aż osiągną swoją oczekiwaną stawkę.
Skąd wiadomo, kto ma potencjał?
Przez dwa lata przeglądałem niezliczone grupy w sieciach społecznościowych. Przyglądałem się ich wpisom, ponieważ to, co i w jaki sposób publikują, ma ogromne znaczenie. Pokazuje to, kim są i jak działają. Tłumacze muszą uważać na dobór słów, więc bez względu na to, jak dobrzy twierdzą, że są, jeśli nadużywają slangu, skrótów lub nie przestrzegają wytycznych grupy, nie nawiązuję z nimi kontaktu. Ci, którzy przejdą selekcję, muszą wykonać test obejmujący około 200 słów.
Czy masz trudności z wdrożeniem ich w systemie Smartcat?
Czasami. Niektórzy nie chcą być ciągle uzależnieni od Internetu. Szybko jednak o tym zapominają, gdy dostrzegają potęgę współpracy między tłumaczami oraz korzyści płynące ze scentralizowanych pamięci tłumaczeniowych i glosariuszy. Jeszcze w tym roku zamierzam uruchomić kanał na YouTube poświęcony wyłącznie szkoleniom z zakresu Smartcat. Myślę, że właśnie wtedy uda mi się przyciągnąć na platformę wielu tłumaczy i w pełni wykorzystać korzyści płynące z partnerstwa.
Porozmawiajmy o całej branży. Jakie zmiany zauważyłeś ostatnio?
Automatyzacja, sztuczna inteligencja i crowdsourcing. Tłumaczenie nie jest już zadaniem dla jednej osoby, a nawet dla jednego zespołu. Dzisiaj potrzebujemy jak największej liczby osób, aby przetłumaczyć jak najwięcej treści.
„Dzisiaj potrzebujemy jak największej liczby osób, które pomogą nam przetłumaczyć jak najwięcej treści.”
Ponadto wszystko znajduje się w sieci, więc uważam, że przyszłość będzie sprzyjać platformom, które pomagają w niemal natychmiastowym wyświetlaniu przetłumaczonych treści na stronie internetowej, podobnie jak w przypadku tłumaczenia na żywo w Google Translate. Dlatego rozwiązanie Smartcat integracje to moim zdaniem krok we właściwym kierunku.
Skoro mowa o Smartcat, jakie są największe zalety korzystania z tej platformy?
Jest ich po prostu za dużo (śmiech).
Dobra, przybij piątkę.
W porządku.
Zarządzanie zasobami: Nie musimy już zbierać zasobów od tłumaczy po zakończeniu tłumaczenia.
Zarządzanie projektami: Możemy na bieżąco śledzić postępy pracy tłumaczy i podejmować odpowiednie działania.
Formatowanie po tłumaczeniu: Ponieważ nad jednym plikiem może pracować wielu tłumaczy, nie musimy już łączyć i formatować tłumaczeń po zakończeniu pracy.
Jakość: Ponieważ wszyscy tłumacze mają dostęp do tych samych zasobów, możemy lepiej zapewnić spójność i udoskonalać nasze tłumaczenia w oparciu o poprzednie wersje.
Współpraca: Tłumaczenie, redagowanie i korekta mogą odbywać się jednocześnie, dzięki czemu możemy znacznie zwiększyć naszą wydajność i dotrzymać napiętych terminów.
Czy możesz podać przykład projektu, w którym wszystkie te korzyści były najbardziej widoczne?
Najbardziej zapadło mi w pamięć tłumaczenie książki zatytułowanej „Program P”. Był to jeden z naszych pierwszych projektów tłumaczeniowych na dużą skalę, w ramach którego w pełni wykorzystaliśmy wszystkie funkcje platformy Smartcat. Nigdy nie widziałem zespołu, który tak dobrze ze sobą współpracował i tak dobrze się przy tym bawił. Podczas pracy tłumacze mogą obserwować, jak tłumaczą inni, oraz omawiać wybory językowe lub wątpliwości. Tłumaczyli i uzupełniali słownik, a redaktorzy weryfikowali terminy i ponownie stosowali je w tłumaczeniu, dbając o spójność.
„Nigdy nie widziałem zespołu, który tak dobrze ze sobą współpracował i tak dobrze się bawił”.
Ach, zapomniałem wspomnieć, że materiał źródłowy był w formacie PDF, więc dwa dni zajęło nam samo konwertowanie i formatowanie plików. Po tłumaczeniu musieliśmy ponownie sformatować tekst, ponieważ wietnamski jest bardziej rozbudowany niż angielski, co zajęło nam kolejny dzień pracy. Udało nam się zrealizować projekt na czas, ponieważ dzięki Smartcat zaoszczędziliśmy już sporo czasu na tłumaczeniu. Wyobraź sobie, gdybyśmy musieli to robić ręcznie w programie Word, a nawet przy użyciu offline’owych narzędzi CAT – zajęłoby to znacznie więcej czasu, a spójność byłaby znacznie trudniejsza do zagwarantowania, nie mówiąc już o jakości.
Dziękuję, Chau. Powodzenia w dalszym rozbudowywaniu zespołu i osiąganiu nowych szczytów!
Dziękuję. Tobie też życzę powodzenia!



