Kontynuując naszą serię wywiadów z ekspertami językowymi z całego świata, tym razem skontaktowaliśmy się z Richardem Delantym. Richard, prawdziwy weteran branży tłumaczeniowej, niedawno rozpoczął nową działalność gospodarczą pod nazwą Into23.
Niedawno Into23 podpisało umowę partnerską z firmą Smartcat, stając się jej oficjalnym partnerem technologicznym. Dzięki temu Smartcat będzie mógł zwiększyć sprzedaż w Indiach i Azji Południowo-Wschodniej, a Into23 będzie mógł oferować swoim klientom końcowym dostosowane do ich potrzeb rozwiązania technologiczne. Firma z siedzibą w Hongkongu skoncentruje się głównie na regionalnych rynkach indyjskich, ale rozszerzy również swoją działalność na inne rynki azjatyckie. Zapytaliśmy Richarda o jego nowe przedsięwzięcie i wyzwania, przed którymi stoją zachodnie firmy językowe w Azji.
— Czy możesz opowiedzieć nam o swoich doświadczeniach jako dyrektor generalny Into23?
Jak dotąd to była wspaniała podróż, pełna wzlotów i upadków! Każdy dzień przynosi nowe możliwości i wyzwania. Przeszedłem od kierowania zespołem liczącym około 1000 osób do zaczynania od zera, ale podobało mi się powrót do podstaw — od pomocy przy konfiguracji sprzętu IT, przez budowanie łańcucha dostaw, po parzenie kawy, ale przede wszystkim wychodzenie do klientów jako sprzedawca. Mamy wielką wizję rozwoju firmy, ale zdajemy sobie również sprawę, że na początku trzeba twardo stąpać po ziemi. Kluczem do sukcesu jest pozyskanie pierwszych klientów, zbudowanie bazy stałych klientów, a następnie dalszy rozwój. To bardzo ożywcze uczucie ponownie uczyć się wielu rzeczy, od których dawno się oddaliłem, i móc spojrzeć na nie z nowej perspektywy. Najbardziej satysfakcjonująca jest praca z naszym zespołem. Jesteśmy nadal małą, ale rozwijającą się grupą — wszyscy podzielają tę samą wizję i marzenie dotyczące firmy. Jestem wdzięczny za ich energię, entuzjazm, ciężką pracę, pasję, z jaką realizują ten cel, a przede wszystkim za wiarę w firmę.
— Mieszkasz w Azji już od ponad 20 lat. Co sprawiło, że chciałeś zostać tak długo? Jak Azja wypada na tle Europy lub Ameryk?
Na początku przeniosłem się do Tokio z plecakiem, mając dwadzieścia kilka lat. Podpisałem trzy miesięczny kontrakt z irlandzką firmą lokalizacyjną, aby pomóc jej w otwarciu biura w Tokio. Następnie wyruszyłem w roczną podróż z plecakiem po Azji, a potem udałem się do Australii. Nadal mam ten plecak! Nie miałem wielkich oczekiwań, ale od razu zakochałem się w Tokio. Po trzech latach spędzonych w Tokio przeniosłem się do Pekinu, aby kierować tam małym biurem. Niedługo potem dołączyłem do SDL, które przejęło firmę, w której pracowałem. W ciągu następnych 17 lat z małego zespołu rozrosliśmy się do 15 biur w 12 krajach i 1000 pracowników. To była wspaniała przygoda, pracowałem z fantastycznymi ludźmi, zarówno kolegami, jak i klientami. Ale każda przygoda musi się kiedyś skończyć, więc w zeszłym roku odszedłem z SDL, aby założyć nową firmę. Azja w porównaniu z Irlandią: lepsza pogoda, lepsze jedzenie, gorsze Guinness.
— Działasz w tej branży już od dawna. Jak postrzegasz zmiany, które zaszły w ciągu tych wszystkich lat? Jakie były najważniejsze zmiany w Azji?
Zajęłam się lokalizacją przez przypadek. Karierę rozpoczęłam jako programistka, a właściwie to pracowałam jako programistka, aby sfinansować swoje podróże. Swoją przygodę z lokalizacją rozpoczęłam jako inżynier w firmie, która ostatecznie przekształciła się w Lionbridge, w biurze w Dublinie. Były to fajne czasy, ale dostępnych było niewiele narzędzi, niewiele procesów, a jeszcze mniej osób ich przestrzegało. Największe zmiany to: Wykorzystanie technologii. Myślę, że to interesujący czas dla technologii językowych: pojawiają się nowe rozwiązania oparte na chmurze — takie jak Smartcat — które stanowią wyzwanie dla tradycyjnych modeli opartych na licencjach lokalnych. Wielu uznanych graczy przechodzi do chmury — ale technologia hostingu nie jest tak naprawdę technologią opartą na chmurze. Wyzwaniem dla nowych graczy w chmurze będzie udowodniona skalowalność, spełnienie rygorystycznych wymagań audytu bezpieczeństwa i niezawodność na skalę przedsiębiorstwa. Oczywiście MT miało duży wpływ i będzie nadal ewoluować w kierunku neuronowego MT oraz postępów w zakresie jego możliwości w językach azjatyckich. Inną dużą zmianą jest charakter pracy. Przeszła ona od dużych, odrębnych projektów do ciągłej lokalizacji. Nie można skutecznie zarządzać tego rodzaju pracą bez solidnego rozwiązania technologicznego w zakresie przepływu pracy. Z perspektywy rynku azjatyckiego uważam, że największa zmiana dopiero się zaczyna. Pojawiają się nowe azjatyckie przedsiębiorstwa o zasięgu globalnym. Wystarczy spojrzeć na rynek smartfonów: poza Apple są to prawie wyłącznie firmy azjatyckie, a chińskie firmy produkujące smartfony szybko zdobywają udział w nowych rynkach, takich jak Indie. Firmy te mają natychmiastowe i znaczące potrzeby w zakresie lokalizacji, często na języki takie jak języki indyjskie i inne języki południowo-wschodniej Azji. A także w przypadku typowych języków europejskich. Jednak ich struktura wewnętrzna i oczekiwania wobec dostawców znacznie różnią się od tradycyjnego podejścia oferowanego przez firmy lokalizacyjne. Będzie to stanowić wyzwanie i spowoduje zmiany w lokalizacji, jakich dotąd nie obserwowano.
— Jakie są według Pana główne możliwości rozwoju branży w ciągu najbliższych kilku lat? A jak wygląda sytuacja na rynku azjatyckim?
Wzrost zapotrzebowania na lokalizację ze strony azjatyckich firm — w językach azjatyckich i światowych. Indie będą rosnącym rynkiem. Azja Południowo-Wschodnia będzie rosnącym rynkiem. Coraz więcej chińskich i indyjskich firm będzie wchodzić na rynki światowe. Globalne firmy produkujące towary konsumpcyjne będą musiały zwrócić uwagę na regionalne rynki w Indiach, jeśli chcą odnieść tam sukces — angielski i hindi nie będą już wystarczające. Największym wyzwaniem będzie jednak technologia głosowa: z czasem zmieni ona popyt na języki. W niedalekiej przyszłości, kupując nowy aparat Canon, telefon Huawei lub zegarek Samsung, nie będziesz czytać instrukcji obsługi, ale poprosisz o informacje agenta głosowego: Samsung Bixby, Amazon Alexa, Google Assistant itp. Twój aparat będzie wyposażony w obsługę głosową dostępną za pośrednictwem tych urządzeń, ale musi ona obejmować wszystkie języki i dialekty. Będzie to możliwe dzięki rozumieniu języka naturalnego (zadajesz pytania, a agent głosowy rozumie, czego potrzebujesz) oraz generowaniu języka naturalnego (agent głosowy odpowiada na Twoje pytanie). Będzie to wymagało wiedzy specjalistycznej w zakresie tworzenia korpusów w różnych językach, a także pewnej wiedzy specjalistycznej w zakresie tagowania językowego i zrozumienia uczenia maszynowego. Jest to obszar, w którym Into23 buduje swoją specjalizację.
— Jakie są obecnie największe wyzwania stojące przed branżą tłumaczeniową w Azji i jakie podejście do tych wyzwań prezentuje Into23?
Obecnie największe wyzwania, jakie dostrzegam z perspektywy nabywców biznesowych, to: Żadna z dużych globalnych firm tłumaczeniowych nie prowadzi aktywnej działalności handlowej w Azji. W związku z tym często współpracują one z decydentami handlowymi w Europie lub Stanach Zjednoczonych, którzy nie rozumieją lokalnej kultury biznesowej. Lub korzystają z usług lokalnych dostawców, którzy koncentrują się na rynku krajowym i zazwyczaj nie mają dużej wiedzy technicznej. Tłumaczenia nie są postrzegane jako element strategiczny, są zarządzane głęboko w organizacji, w działach, które nie mają międzyfirmowego spojrzenia na spójność tłumaczeń. Firmy lokalizacyjne w Europie i Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza duże MLV, zazwyczaj konkurują o wygranie przetargów organizowanych przez zespoły centralne. Wygrana w przetargu oznacza zdobycie kontraktu na następne 2 lub 3 lata. W Azji rzadko się to zdarza, z nielicznymi wyjątkami. Dlatego nabywcy są rozdrobnieni. Myślę, że właśnie dlatego większość dużych MLV unika inwestowania na rynkach azjatyckich, a kiedy już to robią, ponoszą porażkę, ponieważ oczekują takich samych możliwości, jakie oferuje świat zachodni. Ponieważ tłumaczenia nie są zazwyczaj oddzielną kategorią zakupową, często wiążą się z dodatkowymi potrzebami. Z mojego doświadczenia wynika, że dostawcy usług językowych są nastawieni na tradycyjnych nabywców tłumaczeń, a ich łańcuchy dostaw są dostosowane do tradycyjnych usług. Kiedy pojawiają się nietypowe wymagania, mają z tym problem. Nasze rozwiązanie:
Buduj relacje. Podejmij trudne zadanie znalezienia indywidualnych nabywców i poproś ich, aby polecili Cię innym osobom w organizacji.
Buduj systemy. Poszukaj rozwiązań, które pozwolą skonsolidować różnych nabywców w całej organizacji, np. poprzez portal lub integrację API z ich systemami. Nie oczekuj jednak, że będą mieli budżet na licencje technologiczne. Nie ma nabywcy na takie rozwiązania, ponieważ nie ma ogólnego właściciela.
Zrozum, że tłumaczenie rzadko jest tym, czego potrzebuje klient: jest to element większego problemu. Zaproponuj rozwiązania niektórych z tych większych problemów poprzez odpowiednie partnerstwa.
— Jeśli chodzi o technologie tłumaczeniowe, co sądzisz o tłumaczeniu maszynowym? Czy testowałeś najnowsze silniki tłumaczenia maszynowego Google i Microsoft? Jeśli tak, to jakie są Twoje wrażenia?
Opracowujemy naszą strategię MT. Nasza strategia wykorzystania technologii polega na integracji odpowiedniego rozwiązania w odpowiednim miejscu. Na przykład uważam, że Iconic Translation Machines oferuje fantastyczne rozwiązanie dla eDiscovery. Nasze wstępne doświadczenia wskazują, że silnik Neural MT firmy Microsoft naprawdę zapewnia wzrost wydajności w przypadku tłumaczeń ogólnych, ale nadal oceniamy go w odniesieniu do różnych języków. Nie oceniliśmy jeszcze potencjału wydajnościowego MT firmy Google. Jesteśmy również zainteresowani współpracą z dostawcami MT, którzy potrzebują pomocy w opracowywaniu silników dla języków azjatyckich — pomocy w ocenie, opracowywaniu i pozyskiwaniu korpusu. Jest to obszar, w którym zamierzamy rozwinąć silne podstawowe kompetencje.
— Czy słyszałeś o firmie Lilt i jej podejściu do tłumaczenia maszynowego?
Jestem wielkim fanem Lilt: uważam, że ich podejście do łączenia MT i TM jest tym, jak powinno się to robić. Podoba mi się to, że eliminuje ono potrzebę szkolenia silników MT — silnik MT uczy się w trakcie tłumaczenia, a przyszłe wyniki będą coraz bardziej dostosowane do Twojego stylu, co poprawia wydajność. Dla tłumaczy powinno to znacznie ułatwić postedycję.
— Czy możesz nam opowiedzieć więcej o agentach głosowych AI i dlaczego firma Into23 zdecydowała się w nie zainwestować?
Technologia głosowa będzie jedną z najważniejszych nowych technologii w nadchodzących latach, chociaż jej możliwości są nadal w bardzo wczesnej fazie rozwoju. Uważamy, że obecnie bardzo niewiele firm językowych jest w stanie zapewnić funkcje NLU i NLG. Szczególnie technologia NLG jest wciąż w powijakach. Niewiele firm ma naprawdę gotowe rozwiązania w tym zakresie. Obecnie większość zadań jest realizowana za pomocą szablonów. Ponieważ nie jest to rozwiązanie skalowalne, pojawiają się nowe, bardziej zaawansowane rozwiązania. Widzimy duży potencjał na tym rynku i prowadzimy rozmowy z wieloma potencjalnymi partnerami.
— Czy są jakieś inne technologie przyszłości, które zamierzacie opracować lub z którymi zamierzacie współpracować?
Nawiązaliśmy współpracę z firmą CCS Insights. Firma ta dostarcza informacje rynkowe, analizy i dane dotyczące świata urządzeń podłączonych do Internetu, obejmujące rynek smartfonów, Internet rzeczy, urządzenia do noszenia, mobilność i cyfrowe miejsca pracy. Zasadniczo zajmują się oni wszystkim, co dotyczy urządzeń mobilnych. Będziemy współpracować z nimi w celu poszerzenia ich bazy klientów na rynkach azjatyckich. Naszą podstawową wartością jako firmy jest tworzenie rozwiązań, których potrzebują nasi klienci na rynkach międzynarodowych. Współpracujemy z najlepszymi, aby tworzyć skuteczne rozwiązania dostosowane do indywidualnych potrzeb.
— Co sądzisz o naszym ekosystemie Smartcat i dlaczego zdecydowałeś się zostać jego ambasadorem i dystrybutorem w Azji?
Bardzo mi się to podoba! Po odejściu z SDL celowo poddałem się procesowi „de-SDLizacji”. Nie mam tu na myśli żadnej negatywnej opinii na temat SDL, które jest fantastyczną firmą i gdzie miałem wspaniałą karierę, z której jestem bardzo dumny. Musiałem jednak zrozumieć, co nowego pojawiło się na rynku i jak inne firmy podchodzą do wyzwań związanych z lokalizacją. Podejście Smartcat od razu mi się spodobało — technologia jest naprawdę łatwa w użyciu, intuicyjna, a wdrożenie przebiega bezboleśnie. Posiada funkcje potrzebne w procesie tłumaczenia, nie jest przy tym przeładowana. Najbardziej spodobała mi się koncepcja ekosystemu i rozwiązanie płatnicze. Otwarte podejście do API jest świetne — zapewnia firmom wystarczającą funkcjonalność, ale także platformę, na której mogą budować własne rozwiązania. Jest to ogromny problem dla nabywców tłumaczeń na wiele języków, a Smartcat go upraszcza. Do tego dochodzi możliwość współpracy: tłumacze, redaktorzy i recenzenci z ramienia klientów mogą współpracować w tym samym czasie. Dzięki temu tłumaczenie z procesu sekwencyjnego staje się procesem opartym na współpracy, co przyspiesza realizację zleceń i pomaga kontrolować jakość i spójność w całym procesie. Daje to kierownikom projektów doskonałe możliwości raportowania, pełną widoczność postępów, proste zarządzanie dostawcami i łatwe płatności. Wreszcie, zabezpieczenia Smartcat są na najwyższym poziomie. Moim zdaniem jest to jedna z najważniejszych kwestii, które interesują obecnie klientów — jak mogę zagwarantować bezpieczeństwo ich danych? Smartcat to bezpieczne, zamknięte środowisko z kontrolowanym dostępem, szyfrowanymi danymi zarówno w spoczynku, jak i podczas przesyłania oraz centrami danych zgodnymi z SOC 1, 2 i 3.
— Dziękujemy za odpowiedzi i spostrzeżenia, Richardzie! Czy masz jeszcze jakieś końcowe uwagi?
Skontaktuj się z nami! Niezależnie od tego, czy jesteś zainteresowany współpracą lub partnerstwem z nami, czy też chcesz dowiedzieć się więcej o tym, czym się zajmujemy, chętnie poznamy Twoją opinię.



