W styczniu dowiedzieliśmy się, że wiadomość, że dwie znane firmy z branży tłumaczeniowej w Ameryce Łacińskiej, SpeakLatam i Two Ways Translation Services, obie z siedzibą w Kordobie w Argentynie, połączyły się. Skontaktowaliśmy się z Cecilią Maldonado, byłą dyrektor generalną SpeakLatam, a obecnie kierowniczką ds. rozwoju biznesowego w spółce joint venture o nazwie Latamways, i umówiliśmy się na wywiad. Jednak dopiero kilka tygodni temu Ivan Smolnikov i Jean-Luc Saillard przeprowadzili rozmowę przez Skype z Cecilią na temat branży tłumaczeniowej w Argentynie.
Ivan Smolnikov: Cześć, Cecilia! Moim marzeniem jest kiedyś pojechać do Argentyny. Słyszałem, że organizujesz wydarzenie w Kordobie.
Cecilia Maldonado: Tak, Translated in Argentina, stowarzyszenie, w którym działam od samego początku, organizuje swoją pierwszą konferencję poświęconą branży tłumaczeniowej w Ameryce Łacińskiej, CLINT. A jeśli chcesz odwiedzić Argentynę, czy może być lepszy pretekst niż CLINT?
Ivan: Skoro mowa o Kordobie i zbliżającej się konferencji, dlaczego to miasto jest tak ważnym ośrodkiem dla agencji tłumaczeniowych w Argentynie?
Cecilia: Córdoba ma jeden z najlepszych uniwersytetów w kraju i w Ameryce Łacińskiej, oferujący bardzo dobry 5-letni program studiów tłumaczeniowych. Początkowo większość tłumaczy pracowała na własny rachunek, a ludzie nie wierzyli, że można zarabiać na życie tłumaczeniami. Dopiero po naszej pierwszej wizycie w American Translators Association zdaliśmy sobie sprawę, że istnieje duże zapotrzebowanie na nasze usługi. Postanowiliśmy podzielić się zdobytą wiedzą, organizując konferencję, i wtedy zobaczyliśmy, jak wszystko zaczęło się zmieniać i jak zaczęła powstawać lokalna branża. Tłumacze zaczęli współpracować, a wraz ze wzrostem popytu zaczęli zatrudniać innych tłumaczy i w ten sposób powstało tak wiele agencji tłumaczeniowych w jednym miejscu.
Jean-Luc: A teraz dwie z nich, w tym Twoja firma SpeakLatam, połączyły się w jedno przedsiębiorstwo. Czy możesz podzielić się swoimi przemyśleniami na ten temat?
Cecilia: SpeakLatam i Two Ways Translation od dwunastu lat współpracują jako członkowie stowarzyszenia Translated in Argentina, aby uczynić Argentynę silnym ośrodkiem tłumaczeniowym. Branża tłumaczeniowa w Argentynie jest dość rozdrobniona, a ponieważ jest niewielka, trudno jej konkurować na poziomie międzynarodowym, więc łącząc siły, stalibyśmy się silniejsi i bardziej konkurencyjni. Od pewnego czasu opowiadam się za połączeniem firm należących do Translated in Argentina i jedna z nich posłuchała mojej rady, więc rozpoczęliśmy dyskusję na temat różnych opcji.
Ivan: Jakie są dotychczas główne korzyści wynikające z połączenia?
Cecilia: Możemy dzielić przestrzeń biurową i koszty, zatrudniać więcej pracowników i freelancerów; cieszymy się międzynarodowym uznaniem i dysponujemy strukturą umożliwiającą realizację większych projektów, wymianę klientów oraz poszerzanie wiedzy specjalistycznej.
Ivan: Jakie były największe wyzwania, z jakimi musieliście się zmierzyć?
Cecilia: Największym wyzwaniem, przed jakim stanęliśmy, były różnice w kulturze organizacyjnej oraz fakt, że w trakcie tego procesu straciliśmy część pracowników, ale było to świetnym sposobem, aby sprawdzić, kto naprawdę jest zaangażowany. Ponadto musieliśmy zadbać o to, aby klienci nie wpadli w panikę w związku ze zmianami; musieliśmy być wobec nich bardzo komunikatywni i otwarci.
Jean-Luc: Czy przychodzą Ci do głowy dodatkowe usługi, które mógłbyś oferować, i co powstrzymuje Cię przed rozszerzeniem działalności o te usługi?
Cecilia: Klienci, którzy do nas przychodzą, szukają standardów specyficznych dla Argentyny, od płatności po zapoznanie się z rynkiem. Rozszerzenie działalności na inne rynki wymagałoby zatrudnienia ekspertów ds. sprzedaży w tych lokalizacjach, którzy byliby w stanie podróżować i rozmawiać z ludźmi za granicą, reprezentując nas, a to jest skomplikowane i kosztowne. Jesteśmy bardzo otwarci na partnerstwa, a kiedy mówię „partnerstwa”, mam na myśli poważne relacje biznesowe, w których klienci mogą postrzegać nas jako przedłużenie swojego biura, a nie tylko kolejnego dostawcę usług tłumaczeniowych. Argentyna jest świetnym centrum produkcyjnym. Współpracujemy głównie z dostawcami usług językowych, a raczej z dostawcami wielojęzycznych usług językowych. Rozważamy wprowadzenie w przyszłości rozwiązań do zarządzania tłumaczeniami, zobaczymy.
Ivan: Czy uważasz, że warto rozszerzyć działalność o nowe pary językowe? Jakie trudności wiążą się z takim przedsięwzięciem?
Cecilia: Przez wiele lat nasza gospodarka była zamknięta, więc sprzedaż wielu par językowych była bardzo skomplikowana. Dodatkową przeszkodą jest fakt, że lokalizacja w Argentynie sprawia, że klienci postrzegają tłumaczenia z Argentyny jako tańsze. Gdybyśmy chcieli, moglibyśmy to robić, ale na razie wolimy skupić się na tym, co robimy najlepiej, i rozważamy oferowanie alternatyw dla innego typu klientów, opierając się w znacznym stopniu na technologii.
Ivan: Jaka część zadań językowych jest wykonywana wewnętrznie? Jakie jest podejście Latamways do zatrudniania nowych członków? A co z zatrudnianiem freelancerów?
Cecilia: Nasz personel zajmuje się głównie zarządzaniem projektami i kontrolą jakości, a do tłumaczeń wybieramy model współpracy z freelancerami. Nie da się zatrudnić wszystkich ekspertów z każdej dziedziny wymaganej na rynku w jednej siedzibie.
Jean-Luc: Rozumiemy, że zorganizowałeś wydarzenie w ramach GALA o nazwie Think Latin America. Czy możesz nam opowiedzieć więcej o swoich doświadczeniach z tym wydarzeniem?
Cecilia: Ideą projektu Think Latin America było przedstawienie Ameryki Łacińskiej jako kompetentnego i poważnego dostawcy usług językowych, który nie potrzebuje pośredników. Organizacja GALA zainteresowała się tym pomysłem i po kilku spotkaniach nabyła markę. Pomysł bardzo nam się spodobał, ponieważ uważaliśmy, że GALA dysponuje zasobami, które pozwolą mu się rozwijać, ale połączenie „upadku” Ameryki Łacińskiej i faktu, że nie udało nam się pozyskać inwestycji, nie pomogło. Naszym zamiarem zawsze było dzielenie się, edukowanie i zapewnienie uczestnikom niesamowitych wrażeń.
Jean-Luc: Co sprawiło, że zainteresowałaś się pracą w branży usług językowych?
Cecilia: Zawsze chciałam pracować w branży związanej z językami. Po ukończeniu studiów nie chciałam być dwujęzyczną sekretarką ani uczyć angielskiego jako drugiego języka. Kiedy zaczynaliśmy pracę w branży tłumaczeniowej, było to spore wyzwanie, ponieważ mieliśmy wtedy połączenie dial-up. Gdy zaczęliśmy rozpowszechniać informację, że można zarabiać na życie tłumaczeniami, i uczestniczyliśmy w konferencjach za granicą, nasza baza klientów stale się powiększała i w końcu dotarliśmy do tego miejsca. Uwielbiam nawiązywać kontakty z ludźmi. Lubię się z nimi kontaktować i rozmawiać, to robię najlepiej. To i zmiany. Branża zmienia się cały czas, a każdy dzień przynosi nowe wyzwania. A ja? Lubię zmiany i różnorodność.
Jean-Luc: Czy uważasz, że formalna edukacja w Argentynie przygotowuje tłumaczy do „prawdziwego świata”? Jeśli nie, to dlaczego? Co można zrobić, aby to zmienić?
Cecilia: Poziom edukacji w Argentynie jest bardzo dobry, ale brakuje mu powiązania z rzeczywistym światem. Dlatego też, kiedy tłumacze kończą studia, nie są gotowi na rzeczywistość, z którą będą musieli się zmierzyć. Co więcej, są ludzie, którzy rozpowszechniają nieprawdziwe informacje na temat branży tłumaczeniowej, ponieważ mają własną wizję lub chcą, aby rzeczywistość wyglądała inaczej niż w rzeczywistości. Problem polega na tym, że osoby te sprawiają, że tłumacze myślą, że są kimś, kim nie są. Organizując szkolenia, łącząc środowisko akademickie, kolegia (izby zawodowe) i rynek, będziemy w stanie to zmienić i pomóc ludziom przygotować się do tego, co naprawdę czeka ich w przyszłości.
Jean-Luc: Czy mógłbyś opowiedzieć nam trochę o branży tłumaczeniowej w Ameryce Łacińskiej oraz o udziale Latamways w tej branży?
Cecilia: Branża tłumaczeniowa w Argentynie jest dość nowa, dlatego pozostaje jeszcze wiele do zrobienia, np. skupienie się na zniwelowaniu rozdźwięku między środowiskiem akademickim a rynkiem. Niektórzy tłumacze uważają, że agencje stanowią zagrożenie dla ich zawodu i są przekonani, że mogą pokonać technologię. Translated in Argentina stara się połączyć rzeczywistość rynku z rzeczywistością tłumaczy i dostosować się do rosnącego zapotrzebowania na nasze usługi.
Ivan: Jakie są obecnie największe wyzwania stojące przed branżą tłumaczeniową w Ameryce Łacińskiej?
Cecilia: Firmy w Argentynie (a właściwie ludzie w ogóle) nie uważają profesjonalnych tłumaczeń za kluczowy element swojej działalności lub łańcucha dostaw. Trudno jest edukować klientów i zmieniać ich sposób myślenia. Na poziomie lokalnym współpracujemy z rządem, aby uzyskać pewne korzyści w zakresie podatków, zatrudnienia i szkoleń, ponieważ eksport usług stanowi ponad 7% rocznego eksportu. Jak już wspomniałam, przed nami wiele pracy, ale jestem przekonana, że uda nam się coś zmienić dla całej branży. Z drugiej strony istnieje błędne przekonanie, że można przyjechać do Argentyny i poprosić o tłumaczenie z chińskiego po cenach hiszpańskich tylko ze względu na nasze położenie. To inne wyzwanie, ale w końcu też wyzwanie.
Ivan: Jakie jest Twoje podejście do klientów?
Cecilia: Lojalność. Kiedy nawiązuję relacje biznesowe z klientem, zależy mi na lojalności. Jeśli mają pilny lub skomplikowany projekt, zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc im dobrze wypaść przed ich klientami, i oczekuję takiej samej lojalności w drugą stronę. Jeśli zmienia dostawców, na przykład ze względu na cenę, oczekuję, że przynajmniej przyjdzie do mnie i powie: „Hej, są tacy ludzie, którzy złożyli nam świetną ofertę i oczywiście musimy ją przyjąć, bo jest naprawdę świetna. Czy możesz coś zrobić, aby ją dorównać, czy możemy coś wymyślić?”. Nie oczekuję, że się ze mną ożenią, tylko że będą dbać o to, czym jesteśmy dla nich, i będą nas szanować, tak jak my szanujemy ich.
Jean-Luc: Działasz na rynku już od dłuższego czasu. Jak oceniasz ewolucję branży tłumaczeniowej w Ameryce Łacińskiej na przestrzeni tych wszystkich lat?
Cecilia: Powiedziałabym, że zmieniło się podejście do tłumaczenia – od „przekładania treści” do „wydajności”. Obecnie wszystko ma charakter bardziej transakcyjny. Jakość zależy wyłącznie od tego, co klient uważa za jakość. Niewielu tłumaczy kwestionuje zdanie klienta na temat tego, co jest najlepsze, nawet jeśli się z nim nie zgadzają.
Ivan: Czego najbardziej się boisz?
Cecilia: Nie obawiam się utraty klientów, konkurencji ani braku pracy. Jesteśmy bardzo proaktywni i zawsze podejmujemy nowe wyzwania. Bardziej martwię się problemami z pracownikami, kwestiami prawnymi lub konfliktami. Ogólnie nie lubię mieć problemów z ludźmi.
Ivan: Czy testowałeś najnowsze silniki Neural MT od Google i Microsoftu? A jeśli tak, to czy masz jakieś uwagi?
Cecilia: Neural MT wygląda obiecująco, a mój zespół operacyjny twierdzi, że zauważył niesamowitą różnicę podczas postedycji, więc wydaje się, że jest to krok we właściwym kierunku.
Jean-Luc: Wracając do CLINT, na co najbardziej czekasz?
Cecilia: Chodzi o to, aby w wydarzeniu wzięło udział jak najwięcej osób z branży. Jest to miejsce, gdzie można wysłuchać różnych opinii, nawiązać kontakty z różnymi osobami i firmami. Prawdziwe warsztaty dla branży tłumaczeniowej.
Jean-Luc: Co chcesz osiągnąć dzięki CLINT?
Cecilia: Chcemy, aby służyło ono niszy, która pozostawała bez opieki przez ponad 5 lat, i aby działało co najmniej co dwa lata.
Ivan: Dziękujemy za poświęcony czas i wyczerpujące odpowiedzi, Cecilia. Życzymy powodzenia w przyszłych przedsięwzięciach i mamy nadzieję, że Latamways będzie nadal rozwijać się, aby stać się potęgą tłumaczeniową w Ameryce Łacińskiej.



