W ostatnich latach rynek tłumaczeń rozwijał się w tempie geometrycznym, głównie dzięki globalizacji oraz szybkiemu rozwojowi handlu elektronicznego i treści internetowych. Do niedawna ogromny popyt na usługi tłumaczeniowe oznaczał, że aby odnieść sukces, dostawcy usług językowych musieli jedynie reagować na zapotrzebowanie i płynąć z prądem. Jednak obecnie wkraczamy w nową erę i sytuacja ulega zmianie. Takie pasywne, liniowe podejście nie będzie już długo skuteczne dla dostawców usług językowych.
Technologie takie jak przetwarzanie w chmurze, sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe znacznie zwiększyły potencjalną liczbę tłumaczeń i zmieniły sposób tworzenia i konsumpcji treści. Pomimo postępów w zakresie zaawansowania i dostępności tłumaczeń automatycznych, większość dostawców usług językowych ma trudności z nadążaniem za ogromnym wzrostem popytu.
Źródło: CSA Research
Tłumaczenia są obecnie częścią kompleksowego procesu tworzenia treści, a dostawcy usług językowych muszą podnieść poprzeczkę, jeśli chcą konkurować z gigantami w tej branży. Zasadniczo dostawcy usług tłumaczeniowych muszą być szybszymi, bardziej wszechstronnymi i lepiej połączonymi niż kiedykolwiek wcześniej, co oznacza, że przetrwają tylko ci, którzy zmienią swoje podejście do świadczenia usług tłumaczeniowych. Zarówno duże, jak i małe firmy zwracają się obecnie ku bardziej zaawansowanym technologicznie, kompleksowym platformom tworzenia treści w celu realizacji swoich tłumaczeń, pozostawiając tradycyjnych dostawców usług językowych walczących o utrzymanie się na powierzchni w szybko zmieniającej się, zautomatyzowanej i skoncentrowanej na informacjach zwrotnych gospodarce treści.
Aby przetrwać, dostawcy usług tłumaczeniowych muszą być szybszymi, bardziej wszechstronnymi i lepiej połączonymi niż kiedykolwiek wcześniej.
Dla tych z Was, którzy chcą maksymalnie wykorzystać możliwości Connected Translation i osiągnąć ponad 50% wzrost biznesowy w skali roku,
mamy nowe pakiety subskrypcyjne!
1. Jak to działało wcześniej
Stare typy dostawców usług językowych związanych z treściami są przyzwyczajeni do obsługi treści, które wydają się nieporęczne i uciążliwe w porównaniu z dynamicznym przepływem w gospodarce treści.
Treści były dostarczane w dużych partiach z długimi odstępami czasu. Z punktu widzenia przepływu pracy zarządzanie tego rodzaju treściami było uciążliwe, ale proste. Klient przesyłał mnóstwo plików, zazwyczaj pocztą elektroniczną. Następnie trzeba było znaleźć odpowiednich tłumaczy do wykonania zadania. Po przetłumaczeniu treść była przekazywana redaktorom, a następnie dostarczana z powrotem do klienta. Nawet w przypadku „starych treści” ta przestarzała metodologia była nieefektywna, niemal gwarantowała wzrost liczby błędów ludzkich i stwarzała potencjał dla pojawienia się wielu innych poważnych problemów w dowolnym momencie. Jednak w przypadku „nowych treści” jest to zabójcze.
2. Dlaczego to podejście już nie działa
Stary model przepływu treści opierał się na kanale jednokierunkowym, czyli „jednokierunkowej ulicy”, jeśli tak to można nazwać. Metody angażowania odbiorców stosowane przez marketerów były nieco dyktatorskie według naszych współczesnych standardów. Informacje mogły skutecznie przepływać tylko w jednym kierunku — w dół, przekazywane kanałem reklamowym do oczekujących odbiorców.
Na szczęście model ten odchodzi do lamusa. Cuda nowoczesnej technologii dostarczyły nam narzędzia potrzebne do usprawnienia tego procesu, które mamy teraz w zasięgu ręki.
Obecnie interakcja między producentem treści a konsumentem treści jest cykliczną pętlą sprzężenia zwrotnego. Zarówno twórcy, jak i konsumenci są od siebie zależni, jednocześnie potwierdzając i napędzając ten cykl. Większość sektorów, które obsługuje branża językowa, dostosowała się do zmian w sposobie zarządzania oryginalnymi treściami. Jednak sama branża językowa nie zmieniła się i nadal stosuje to samo stare podejście do zarządzania treściami wielojęzycznymi.
Większość sektorów, które obsługuje branża językowa, dostosowała się do zmian zachodzących na przestrzeni lat. Jednak sama branża językowa nie podążyła za tymi zmianami.
3. Nowa treść: fragmentaryczna, ciągła, pilna
Gospodarka oparta na treściach to nowy paradygmat opisujący sposób, w jaki współczesne przedsiębiorstwa stymulują wzrost w erze cyfrowej. Treści stały się siłą napędową zarówno sprzedaży, jak i marketingu, a ilość treści generowanych przez firmy w celu utrzymania swojej pozycji na rynku rośnie w niespotykanym dotąd tempie. Można śmiało powiedzieć, że obecnie każda odnosząca sukcesy firma jest w mniejszym lub większym stopniu przedsiębiorstwem zajmującym się tworzeniem treści.
Każda firma odnosząca sukcesy jest w mniejszym lub większym stopniu firmą zajmującą się tworzeniem treści.
Tsunami treści internetowych, którego jesteśmy świadkami w erze cyfrowego boomu, powinno być korzystne dla dostawców usług językowych, prawda? Z pewnością stwarza ono całą gamę nowych możliwości dla tych, którzy są na to przygotowani.
Po pierwsze, musimy zdawać sobie sprawę, skąd pochodzi większość treści w gospodarce treści:
Media społecznościowe. Zacznijmy od najbardziej oczywistego źródła. Każda firma obecna w Internecie — a więc praktycznie każda firma — regularnie publikuje posty w mediach społecznościowych, aby pozostać widoczną. Ponadto badania pokazują, że przed podjęciem decyzji o zakupie kupujący czytają średnio 11 recenzji użytkowników.
Platformy SaaS. Istnieją tysiące platform typu „oprogramowanie jako usługa”. Każda z nich reprezentuje nie tylko produkt, ale także ogromną ilość tworzonych treści.
E-commerce. Tłumaczenia opisów produktów Alibaba mogą wywołać uśmiech, ale faktem jest, że Alibaba tłumaczy 100 miliardów słów każdego dnia!
Edukacja online. W tej dynamicznie rozwijającej się branży ilość treści generowanych przez firmy zajmujące się e-learningiem rośnie z dnia na dzień, a do 2025 r. wartość branży ma osiągnąć 325 miliardów dolarów.
Platformy medialne: Niezależnie od tego, czy chodzi o hity Netflixa, czy vlogi na YouTube, treści wideo podbijają świat i według prognoz do 2022 roku będą stanowić 80–90% całego ruchu internetowego.
Platformy zarządzania treścią, od których zaczyna się cała historia treści: Wordpress, Drupal, Joomla i tak dalej.
Co łączy treści pochodzące z tych źródeł? Rozmiar, płynność i pilność.
Size
Po pierwsze: rozmiar. Chociaż ogólna ilość nowych treści cyfrowych niewątpliwie rośnie, każda z nich jest stosunkowo mniejsza niż w przeszłości. Niezależnie od tego, czy chodzi o recenzję użytkownika, zestaw ciągów znaków do gry wideo czy aplikacji mobilnej, rzadko spotyka się fragmenty zawierające więcej niż kilkaset słów.
Przepływ
W gospodarce opartej na treściach przepływ informacji jest spójny, stały i stale rośnie.
Pilność
Ostatnią, ale nie mniej ważną kwestią jest pilność. W dzisiejszym świecie, w którym wszystko dzieje się w zawrotnym tempie, różnica jednego dnia w czasie wprowadzenia produktu na rynek może oznaczać różnicę między sukcesem a porażką, niezależnie od tego, czy mówimy o kampanii marketingowej, czy o wprowadzeniu nowego produktu.
4. Oczekiwania klientów: szybciej, lepiej, taniej
Oczekiwania klientów ewoluowały wraz z innowacjami technologicznymi na dzisiejszym rynku. Jeśli klient aktualizuje swoją aplikację, chce mieć możliwość przesłania wszystkich ciągów znaków do tłumaczenia za pośrednictwem interfejsu API i pobrania ich z powrotem, gdy będą gotowe. Nie tęsknią za „starymi dobrymi czasami”, kiedy proces ten był powolny, nieefektywny i czasochłonny. Chcą doświadczyć czegoś w stylu „kliknij przycisk i zapomnij o tym”.
Coraz większe znaczenie mają przewidywalność i przejrzystość. Funkcje widoczności przepływu pracy oferowane przez nowe rozwiązania platformowe oznaczają, że klient może śledzić postępy w realizacji zadania z poziomu przeglądarki i uzyskać dostęp do zadań w dogodnym dla siebie momencie.
Na rynku tworzenia i publikowania treści nowe, błyskotliwe narzędzia technologiczne zmieniły sposób, w jaki firmy przekazują swoje komunikaty. Niestety, branża usług językowych nie nadąża jeszcze za zmianami wymagań rynku. Jeśli nasze spojrzenie na ten ekscytujący nowy świat również nie uległo zmianie, to jak możemy racjonalnie oczekiwać, że nasze wysiłki doprowadzą nas do osiągnięcia celów?
5. Dlaczego tłumaczenie połączone ratuje sytuację
Jedna kluczowa koncepcja stanowi podstawę nowej filozofii, która kształtuje się w odpowiedzi na wyzwania stojące przed dostawcami usług językowych w gospodarce opartej na treściach. Połączenie. Na wielu poziomach, w czasie rzeczywistym.
Klienci XXI wieku oczekują uproszczonego przepływu pracy. Chcą, aby współpraca była łatwa. Chce, aby potężne oprogramowanie oparte na sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym zapewniało wysoką jakość automatyzacji. Chce mieć natychmiastowy dostęp do tłumaczy i redaktorów. Chce mieć możliwość zatrudniania freelancerów, śledzenia postępów w realizacji zleceń, zarządzania projektami i rozliczania się z dostawcami w jednym miejscu, za pomocą kilku kliknięć. Krótko mówiąc: chce mieć dostęp do tłumaczeń w sieci. Im szybciej uda nam się połączyć te potrzeby i zbliżyć je do klienta w ramach systemu dostaw opartego na jednej pętli, tym lepiej.
Model tłumaczenia połączonego składa się z pięciu powiązanych ze sobą koncepcji:
Łączność. Ideą jest połączenie użytkownika ze wszystkimi niezbędnymi zasobami na jak największej liczbie poziomów jednocześnie. Na przykład możliwość automatycznego przesyłania i pobierania treści bez konieczności angażowania współpracowników stanowiłaby znaczną zaletę dla każdego dostawcy usług językowych.
Tłumaczenie. W zależności od projektu dostawcy usług językowych muszą mieć możliwość wyboru najbardziej odpowiedniego procesu pracy spośród takich opcji, jak postedycja tłumaczenia maszynowego, tłumaczenie wyłącznie przez człowieka, transkreacja i wszystkie rozwiązania pośrednie — a wszystko to przy wsparciu najnowszych funkcji, takich jak pamięci tłumaczeniowe, glosariusze i kontrole jakości.
Skalowalność. To kluczowa kwestia. Jeśli chcesz wziąć udział w akcji, lepiej miej nadzieję, że Twoje systemy są gotowe na nadchodzącą falę treści. Wyobraź sobie rozwiązanie, które może obsłużyć dowolne obciążenie zgodnie z oczekiwaniami klienta. Nadmiarowość systemów z ubiegłego wieku jest obecnie oczywista. Idealnie, każdy solidny system zarządzania projektami powinien być w stanie zapewnić przejrzysty i przewidywalny przepływ pracy, umożliwiając klientowi śledzenie postępów poszczególnych elementów projektu oraz makroekonomicznego spojrzenia na projekt jako całość. W przyszłości liczba mikroprojektów będzie rosła wykładniczo, a ręczne zarządzanie nimi przy zachowaniu odpowiednich kosztów stanie się niemożliwe.
Zautomatyzowane płatności. Gospodarka oparta na treściach oznacza, że dostawcy usług językowych muszą współpracować z większą liczbą dostawców niż kiedykolwiek wcześniej. Transakcje na duże kwoty z niewielką liczbą dostawców są już nieaktualne. Usługi przyszłości będą wymagały możliwości przeprowadzania wielokrotnie większej liczby transakcji z wieloma podwykonawcami rozsianymi po całym świecie, w dowolnym momencie.
6. Jeśli dostawcy usług językowych tego nie zrobią, zrobią to klienci.
Branża usług językowych jako całość powoli reagowała na niedociągnięcia spowodowane brakiem przemyślanych rozwiązań w ostatnich latach. Jak więc największe marki poradziły sobie w obliczu największego w historii boomu na informacje wielojęzyczne? Czy obecnie siedzą z założonymi rękami, mając nadzieję, że nowe rozwiązanie spadnie im z nieba? Nie do końca. Stworzyły one własne, połączone doświadczenie tłumaczeniowe.
Marki nie siedzą z założonymi rękami, czekając, aż nowe rozwiązanie spadnie im z nieba. Tworzą własne, połączone doświadczenia tłumaczeniowe.
Pierwsi zwolennicy idei tłumaczenia online nie tracili czasu. Po przełomie ostatniej dekady wiele znanych firm dostrzegło przeszkody związane z nastawieniem, przepływem pracy i technologią i zaczęło intensywnie pracować nad ich pokonaniem.
Wśród godnych uwagi firm, które jako pierwsze dołączyły do tej inicjatywy (choć za zamkniętymi drzwiami), znalazły się Evernote i Airbnb. Ci innowatorzy dostrzegli nadchodzące zmiany z daleka. Wykorzystali okazję, gdy nadarzyła się szansa. Obie firmy uprościły proces tłumaczenia, opierając się na specjalnie opracowanych wewnętrznych systemach przepływu pracy, aby sprostać gwałtownemu wzrostowi popytu.
Jest też Amazon, jedna z niewielu megamark, które zrozumiały potrzebę tłumaczenia połączonego. Udało im się połączyć wszystkie elementy i wdrożyć odpowiednie systemy wewnętrzne. Stworzenie lukratywnych nisz produktowych wokół tych koncepcji mogło nawet odegrać kluczową rolę w ich błyskawicznym wzroście i zdobyciu dominacji na rynku globalnym.
Wiemy, jak rozwinąć Twoją działalność?
Rozwiązanie Connected Translation to najlepszy wybór.
Przekonaj się o tym osobiście, korzystając z
naszych nowych pakietów subskrypcyjnych!
7. Wnioski: trzy rzeczy, które musisz zrobić, aby wygrać
Stały postęp technologiczny sprzyja tym, którzy szybko zrozumieli, że paradygmat musi ewoluować wraz z nim. Wielu z nas może powoli dostrzegać stare schematy myślenia i sposoby postrzegania, które nie służą już naszym celom. Ale jeszcze nie jest za późno. Oto trzy kluczowe czynniki, które są niezbędne, aby odnieść sukces w nowej gospodarce opartej na treściach:
1. Właściwy sposób myślenia
Wszystko sprowadza się do jednego: ludzkiego sposobu myślenia. Robienie rzeczy w starym stylu „bo tak robiliśmy od lat” to największa przeszkoda, którą musimy pokonać, jeśli chcemy znaleźć się w czołówce cyfrowej ewolucji. Wszyscy popełniliśmy kiedyś ten najpoważniejszy grzech biznesowy współczesności. Jednak rzeczywistość jest teraz boleśnie oczywista. Nie możemy już dłużej popełniać takiego błędu wynikającego z braku zaangażowania.
Zwinni dostawcy o nastawieniu na rozwój, tacy jak Unbabel, One Hour Translation czy Translated, zmieniają swoje myślenie, aby wykorzystać luki na rynku powstałe w wyniku inercji poprzedników. Jeśli mają oni przezwyciężyć stagnację w sposobie myślenia, nadszedł czas, aby powrócić do podstawowych zasad. Klienci wymagają od dostawców usług językowych, aby nadążali za duchem czasu. Wysłuchajcie tego wezwania, a zbierzecie plony.
Zwinni dostawcy z nastawieniem na rozwój zmieniają swoje podejście, aby wykorzystać luki rynkowe powstałe w wyniku naszej inercji
2. Elastyczne modele licencjonowania
Nie wszystkie przeszkody leżą w gestii dostawców usług językowych. Kolejną przeszkodą w rozwoju jest przestarzały model licencjonowania stosowany przez wielu dostawców technologii. Prawie wszyscy pobierają opłaty od użytkownika. Wielu z nich pobiera nawet dodatkowe opłaty za dostęp do interfejsów API. Potrzebne jest mniej cyniczne podejście do maksymalizacji możliwości. Nowe usługi chmurowe oparte na sztucznej inteligencji oferują użytkownikom komfort korzystania z nich typu „plug and play”. Akceptacja postępu i odejście od nieelastycznych modeli licencjonowania może oznaczać, że niemal dowolna ilość treści może być dostarczana w sposób ciągły, w dowolnym języku.
3. Technologia
Obawy, że technologia i sztuczna inteligencja sprawią, że dostawcy usług językowych i tłumacze staną się zbędni, są bezpodstawne. Zamiast martwić się konkurencją ze strony podstawowego tłumaczenia maszynowego, wykorzystajmy technologię na swoją korzyść, aby zaoferować klientom to, czego naprawdę potrzebują: kompleksową usługę tworzenia treści i zarządzania nimi, której podstawą jest tłumaczenie. Nie musisz jednak robić tego wszystkiego samodzielnie — możesz po prostu poszukać partnerów technologicznych, którzy rozumieją i akceptują fakt, że świat się zmienia i musimy podążać za nim.
8. Nadszedł czas
Chcesz mieć pewność, że nie zostaniesz w tyle, walcząc o utrzymanie się na powierzchni w fali nadchodzących zmian?
Zacznij działać już dziś — otwórz oczy na nowy świat możliwości, które dotychczas były ukryte przez przestarzałe dogmaty i stare sposoby działania. Możesz też po prostu pozostać przy systemach z przeszłości — w końcu sposób, w jaki zawsze działałeś, „sprawdzał się” przez lata, prawda?
Jeśli jednak liczba klientów była kiedykolwiek barometrem wskazującym kierunek zmian, to nie minie dużo czasu, zanim pęd w kierunku liderów usług językowych przyszłości przerodzi się w prawdziwą panikę.
Nie minie dużo czasu, zanim pęd w kierunku liderów usług językowych przyszłości przerodzi się w prawdziwą panikę.
Nasze narzędzia i metody dostarczania usług rozwijają się w niespotykanym dotąd tempie. Okres wprowadzania produktów na rynek szybko się skraca. Nikt nie może czekać. Nie mogą sobie na to pozwolić. Zasadniczo chodzi o przetrwanie najszybszych.
Teraz jest czas, aby podjąć działania, zanim będzie za późno. Przejście na tłumaczenia połączone jest najlepszą gwarancją sukcesu w gospodarce opartej na treściach.
Dla tych z nas, którzy są gotowi wykorzystać możliwości nowego świata usług językowych, są to ekscytujące czasy. Inni będą walczyć z nadchodzącą falą zmian.



